WSPOMNIENIA:
KOZŁOWSKI

założyciel i właściciel salonów/ASO Toyota
Szczecin i Nowogard oraz Lexus Szczecin

Pochodzę z Warszawy, ale warsztat samochodowy założyłem w Nowogardzie, jeszcze w latach 70. Moja przygoda z firmą Toyota trwa już ponad 35 lat, od kwietnia 1980 r.

Państwowe przedsiębiorstwo handlu zagranicznego Motoimpex poszukiwało wówczas partnerów w dystrybucji samochodów Toyota Corolla KE70, które zamówiono pod koniec 1979 r. W kwietniu 1980 r. podpisałem umowę z Motoimpexem na przygotowanie aut do sprzedaży, sprzedaż, wydawanie pojazdów, serwis gwarancyjny i pogwarancyjny samochodów Toyota Corolla.

Nowe Corolle za 4 230 dolarów oczekują na odbiór, październik 1981, Nowogard

Takie umowy podpisało kilka firm w Polsce: Józef Ważny z Gdańska, ja, Sowier z Krakowa i Grzelewski z Poznania. Wtedy miałem do dyspozycji teren ok. 4 tys. metrów kwadratowych, przy dzisiejszej Alei 3 Maja 27B, tam gdzie obecnie znajduje się salon Toyoty. Lokalizacja była dogodna, ponieważ w pobliżu znajdowała się stacja kolejowa w Nowogardzie. Samochody przyjeżdżały pociągiem z portu w Gdyni, na bocznicy PKP rozładowaliśmy je z wagonów i przeprowadzaliśmy na plac. Teren był ogrodzony, ale i tak tyle nowych Corolli zgromadzonych w jednym miejscu wzbudzało ogromną sensację. Przez ogrodzenie ludzie patrzyli na auta, przyjeżdżali nawet gapie ze Szczecina. Pierwsze Corolle były dostępne tylko z nadwoziem sedan. Zamówiono kilka kolorów: biały, żółty, srebrny, czerwone, dwa odcienie brązowego i niebieskie (metalizowane). Nie przewidziano żadnych opcji, ale auta miały w standardzie pasy bezpieczeństwa, radio, ogrzewaną tylną szybę, podstawowe narzędzia i instrukcję obsługi w języku polskim. Po latach odkupiłem egzemplarz Corolli KE70 rocznik 1980 od jednego ze swoich klientów i odrestaurowałem go do stanu fabrycznego. Dziś jest on ozdobą mojego salonu Toyoty.

Najstarsza kupiona w Polsce Corolla KE70 na honorowym miejscu w kolekcji Jana Kozłowskiego

Pierwszymi klientami byli głównie oficerowie żeglugi morskiej ze Szczecina, marynarze, lekarze, prawnicy i ci, którzy pracowali na dewizowych kontraktach. Cena Corolli wynosiła 4 tys. 990 dolarów, ale kurs dolara w stosunku do złotówki był zupełnie inny niż dziś. To była bardzo wysoka kwota, mimo to chętnych na zakup nie brakowało. Klienci z całej Polski przyjeżdżali po odbiór do Nowogardu. Drugi punkt, gdzie wydawano Corolle mieścił się w Gdańsku. W moim warsztacie w Nowogardzie zorganizowałem punkt serwisowy Toyoty. Przeglądy były wówczas co 5 tys. km. Właściciele Toyot przyjeżdżali głównie ze Szczecina, ale i z innych rejonów Polski. Pamiętam, że serwisowaliśmy np. samochody dyplomatów, m.in. z ambasady Austrii. Nauczyłem się obsługi Toyoty, sam pracowałem jako mechanik, zdobywałem doświadczenie serwisanta.

Po kilku miesiącach współpracy z Motoimpexem, jego rolę przejęło tzw. piąte biuro Pol-Mot z siedzibą przy ulicy Stawki w Warszawie, w budynku Intraco. Corolle KE70 były sprzedawane w Polsce do 1981 r. ostatnie samochody wydano tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego. Po 13 grudnia było trudno, pamiętam „pielgrzymki” z dokumentami do Warszawy, do Pol-Motu. W tym czasie samochody Toyota nie były importowane do Polski. Wykonywaliśmy wtedy serwis pogwarancyjny, przeglądy. Toyota wróciła do gry w 1983 roku z Cariną Diesel. Wtedy Pol-Mot współpracował z japońskim biurem handlowy Nissho-Iwai, więc umowy były trójstronne. „Ojcem Toyoty” w Polsce jest Adam Kołodziejczyk, który w 1984 r. wynegocjował import Cariny II Diesel z nadwoziem sedan (T150). To auto rozpoczęło dobrą passę Toyoty w Polsce. Silnik miał opinię niezniszczalnego, spalanie było niskie, a dynamika na poziomie niejednego, ówczesnego „benzyniaka”. W 1985 r. przyjechał do Białogardu pierwszy transport kilkuset Corolli 1800 Diesel (CE80), z nadwoziem sedan.

Największe skupisko Toyoty w PRL (1985)

Kiedy ustawiliśmy je na placu, za ogrodzeniem kłębił się tłum ciekawskich. Ludzie przychodzili i patrzyli na te Toyoty. „Życzliwi” pisali na mnie donosy w stylu „Skąd Kozłowski ma tyle samochodów za dolary?” Milicja non-stop zatrzymywała mnie na przesłuchania, ciągłe wyjaśnienia, tłumaczenia, były telefony do i z Pol-Motu. Milicja zatrzymywała też osoby odbierające u mnie samochody, klientów. Nie było wtedy kserokopiarek, ale skopiowałem komplet umów z Pol-Motem, dokumenty przewozowe i całą dokumentację Toyot, które stały na moim placu. Kiedy chciałem powiększyć warsztat, Polmozbyt w Gryficach złożył na mnie donos do Izby Rzemieślniczej. Uznali mnie za konkurencję, choć obsługiwałem Toyoty, w dokumentach wpisałem „obsługa Fiat 125p, Fiat 126p, Polonez, Łada”, bo tych aut było najwięcej i takiego wpisu wymagano wówczas od osób prowadzących warsztat mechaniki pojazdowej. Wiele miesięcy trwały wyjaśnienia w Izbie Rzemieślniczej, odwołania, petycje itd. Nie mogli „zatrybić”, że to przecież nie są moje prywatne samochody, że sprowadza je państwowy Pol-Mot. Pierwsze szkolenie Toyoty mieliśmy latem 1983 r., do Nowogardu przyjechał na szkolenie pan Soga, instruktor Toyoty.

Oficjalny certyfikat serwisanta Toyoty (1983)

Korzystaliśmy z oryginalnych książek serwisowych Toyoty. Soga przywiózł ze sobą „pomoce naukowe”, m.in. model skrzyni biegów, dokumentacje techniczną. Na szkoleniu byli też Lech Chodzeń, Józef Ważny z Gdańska, Retka z Warszawy, wtedy serwisy Toyoty prowadzili też Proć z Częstochowy, Sowier z Krakowa, Suchodolski z Oleśnicy, Grzelewski z Poznania. Później odbyłem także szkolenia w centrum Toyoty w Nagoyi i w Brukseli.

Szkolenie w Nagoyi, październik 1987 r.

Dziś auta z sieci salonów TMPL mają na tylnej szybie naklejkę „Toyota - lider niezawodności”. Ktoś powie, że to tylko slogan reklamowy, ale o niezawodności Toyoty byłem przekonany już wtedy, 30 lat temu. Właściciele Diesli różnych marek mieli ciągłe problemy z rozruchem przy niskiej temperaturze, a w Corolli silnik 1C zapalał bez problemu na tym samym paliwie i przy tej samej temperaturze. Pracowały cicho, nie „kopciły” i bez awarii wytrzymywały przebiegi kilkaset tysięcy kilometrów. Podczas szkolenia w Japonii zapytałem trenera, dlaczego tak jest. „Czy Toyota używa innych, lepszych materiałów niż inni producenci?”. Odpowiedział, że materiały są te same, ale kluczem do sukcesu jest dokładne spasowanie elementów i maksymalna precyzja montażu. Dotyczy to także wszystkich innych mechanizmów Toyoty.

Certyfikat ze szkolenia w Japonii (1987)

Popularność Toyoty w Polsce wzrastała. W latach 1985-87 było po 2-3 transporty rocznie, kiedyś na placu miałem 500 Corolli E80. Wielkość dostaw zależała od kontraktu między Pol-Mot a Nisshō Iwai, nie od nas. Pod koniec 1987 r. do Nowogardu trafiły nowe Corolle CE90, z silnikiem Diesla i nadwoziem sedan; Pol-Mot zamówił Carinę II (T170). Do końca lat 80. Toyoty sprowadzano do Polski wyłącznie z silnikiem Diesla, „benzyniaki” pojawiły się dopiero po 1989 roku, kiedy zniesiono kartki na paliwo. Marka Toyota stała się bardzo rozpoznawalna w Polsce, gdy latem 1987 r. Miss Polonia, Monika Nowosadko otrzymała Corollę jako nagrodę. Napisy „Toyota” był widoczne już na uroczystym finale, na banerach i na szarfie, którą otrzymała wraz z koroną. Monika Nowosadko serwisowała auto w moim warsztacie, przez lata jeździła Toyotami i przyjeżdżała do nas.

Zgodnie z ideą firmy Toyota, wspieramy lokalne społeczności, szkoły, drużyny sportowe. W latach 90. moja firma opiekowała się szkołą w Nowogardzie, dla drużyny koszykówki zamówiłem stroje sportowe z logo Toyoty. Kiedy „Przegląd Sportowy” organizował ogólnopolski turniej koszykówki, zaprosiłem panią Nowosadko.

Monika Nowosadko i drużyna koszykówki

Odwiedziła nas, rozdawała zdjęcia i autografy. Dla młodzieży, wtedy, wizyta miss była wielkim przeżyciem. Serwisowaliśmy także Corollę Miss Polonia 88, Joanny Gapińskiej.

Użytkowniczki Corolli i Miss Polonia, Joanna Gapińska i Monika Nowosadko z wizytą w Nowogardzie (1989)

W grudniu 1990 r. podczas konferencji Pol-Mot zdecydowałem się na współpracę z Toyota Motor Poland i jak większość moich kolegów staliśmy się częścią sieci handlowej TMPL. Pamiętam pierwszą wizytę w budynku przy Konstruktorskiej, w magazynie części pierwsza „wuzetka” po japońsku, kolorowe opakowania części z logo Toyoty. Kiedy do Polski przyleciał pan Toyoda, zrozumiałem, że jesteśmy traktowani jak poważny partner handlowy, że jesteśmy ważnym rynkiem w Europie. Miałem zaszczyt powitać go w imieniu polskich dealerów Toyoty, to było wspaniałe wydarzenie.

Powitanie japońskich gości. W imieniu polskich dealerów przemawia Jan Kozłowski

Człowiek tej miary, co on, przyleciał tysiące kilometrów do nas, gdzie sprzedaż dopiero startowała, a jej skala była jeszcze niewielka przy globalnej sprzedaży Toyoty na świecie. Największą popularnością cieszyły się Corolle i Carina E, zastąpiona przez Avensis.

Salon w Nowogardzie, lata 90

Zdarzały się też mniej popularne modele. Na początku 1991 r. z portu w Bremen odebrałem nową Suprę (MA70) z trzylitrowym silnikiem bez turbosprężarki. Auto trafiło na ekspozycję Toyoty na Targach Poznańskich, później odkupiłem je i przejechałem nim 93 tys. kilometrów.

Pierwszy w Polsce egzemplarz Supry (1991)

Do dziś jest ozdobą jednego z moich salonów. Kiedy na początku lat 90. podniesiono cła na auta importowane i po boomie przełomu lat 80/90, spadła sprzedaż wszystkich marek, pan Toyoda przyleciał po raz kolejny i wspierał nas. Także i Adam Kołodziejczyk podnosił nas na duchu: „Wytrzymajcie jeszcze, przetrwamy to!” W 1992 r. październiku otworzyłem pierwszy salon Toyoty w Szczecinie, jeszcze jeden w Nowogardzie i w Szczecinie przy ul. Mieszka, a później salon Lexus.

Salon Toyota Kozłowski

Salon Toyota Kozłowski

Od momentu powstania Toyota Motor Poland sprzedałem łącznie ok. 20 tys. Toyot. W kwietniu 1980 r. wydawanie i serwis Corolli KE70, kiedy pracowałem jednocześnie jako mechanik, doradca handlowy i serwisowy, zaczynałem z dwunastoma pracownikami. Dziś jest ich ponad stu czterdziestu.